czwartek, 8 grudnia 2011

Bolesław I Wysoki - (1127 - 8 grudnia 1201) polski krzyżowiec

Jan Matejko, Boleslaw I Wysoki
Bolesław I Wysoki (1127-1201), to  najstarszy syn Władysława II Wygnańca; ojciec m.in. Henryka I Brodatego. Książę śląski od 1163. Od 1146 - na skutek konfliktu seniora z juniorami (Władysław II Wygnaniec) - przebywał wraz z ojcem na wygnaniu, na dworze króla niemieckiego Konrada III, u boku którego uczestniczył w II krucjacie (1147-49) do Ziemi Świętej, zwiedził także Konstantynopol. Po śmierci Konrada 1152, wstąpił na służbę u jego następcy Fryderyka I Barbarossy, biorąc udział w jego wyprawie włoskiej 1154-1155 i uczestnicząc prawdopodobnie w koronacji na cesarza 1155. Wsławił się podczas oblężenia Mediolanu w czasie kolejnej kampanii włoskiej Barbarossy 1158-1162 przeciwko zbuntowanym miastom północnej Italii. 1163 powrócił do kraju, obejmując wraz z bratem zwrócony im przez Bolesława IV Kędzierzawego Śląsk, jako dziedziczną dzielnicę. 1172 wygnany przez Mieszka I Plątonogiego, zwrócił się o pomoc do cesarza niemieckiego, dzięki któremu odzyskał Śląsk, zmuszony był jednak do wydzielenia Mieszkowi I Plątonogiemu dzielnicy raciborskiej, a swemu najstarszemu synowi, Jarosławowi - opolskiej; prawdopodobnie płacił odtąd również cesarzowi coroczny trybut ze Śląska. 1177 przyczynił się do upadku Mieszka III Starego, nie udało mu się jednak przejąć tronu krakowskiego. Nie zdołał zrealizować żadnych większych planów politycznych, a na tronie wrocławskim utrzymywał się w dużej mierze dzięki pomocy zewnętrznej. Położył natomiast zasługi dla rozwoju gospodarczego Śląska. Popierał rozwój osadnictwa wiejskiego, rozpoczął kolonizację przygranicznych puszcz, zapoczątkował rozwój górnictwa w Złotoryi. Ufundował m.in. klasztor Cystersów w Lubiążu, który miał stać się nową nekropolią książąt śląskich; został tam pochowany.

środa, 7 grudnia 2011

O "Polaku" - szefie Czeki, który trząsł Sowiecką Rosją

Feliks Edmundowicz Dzierżyński to ów "Polak". W czasach przed 1989 r. często mówiono, że  to "nasz rodak" czasem "wielki rodak". Dziś postrzegamy go przede wszystkim jako bolszewickiego zbrodniarza. Niemniej szef CzeKi był Polakiem i to w dodatku pochodzenia szlacheckiego. Jakieś poczucie polskości zostało mu do końca życia, bo podobno sprzeciwiał się rozstrzeliwaniu tych, którzy umieli wyrecytować z pamięci początek mickiewiczowskiego "Pana Tadeusza".
Urodzony w 1877 r. Dzierżynski był bardzo oczytany, znający języki, był  "bardzo oryginalnym i wykształconym marksistą". Związany od osiemnastego roku życia z ruchem rewolucyjnym, był sześciokrotnie aresztowany i skazywany na zesłania, z których trzykrotnie uciekał. Określano go jako "proletariackiego Kmicica" czy "romantyka rewolucji".
Podobnie jak Stalin, Dzierżyński chciał zostać duchownym. Niemniej w 1896 r. w niezbyt wyjaśnionych okolicznościach - na krótko przed maturą - wystąpił z Gimnazjum Wileńskiego i wybrał "zawód" działacza podziemia. W latach 1899-1912 Dzierżyński był jednym przywódców utworzonej w 1893 r. rewolucyjnej, marksistowskiej partii - Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy. W roku 1912 Dzierżynski został ponownie zesłany na Syberię i od tego momentu ściśle związał się z Rosją. Podczas rewolucji październikowej był jednym z przywódców bolszewickiego powstania zbrojnego w Piotrogrodzie i jednym z najbliższych współpracowników Lenina. W grudniu 1917 r. na jego wniosek została utworzona CzeKa. Była to policja polityczna - poprzedniczka NKWD, KGB - która miała za zadanie bezlitosne zwalczanie wszelkich - czy to prawdziwych, czy jedynie domniemanych - przeciwników "najbardziej postępowego na świecie" ustroju.
"Krwawy Feliks" mógł się wykazać.  Prof. Norman Davies uważa, że w porównaniu z okrucieństwem Dzierżyńskiego nawet "Robespierre robi wrażenie zwykłego mięczaka". Jego organizacja postarała się, że z tej ziemi odeszły co najmniej setki tysięcy ludzi. Był odpowiedzialny za masowe zbrodnie na "wrogach ludu": przeciwnikach politycznych, ale także "obcych klasowo" ziemianach, przedsiębiorcach, duchownych.
W Rosji i na Białorusi Dzierżynskiego wspomina się z sentymentem - jako tego, kto zaopiekował się tysiącami pozostałych po rewolucji i wojnie domowej sierot. Zapomina się, że w olbrzymiej większości przypadków to właśnie jego "czekiści" pozbawili te dzieci rodziców.  W 1920 podczas wojny polsko-sowieckiej przebywając w Białymstoku próbował wzbudzać ducha rewolucyjnego w Polsce, aby mogła powstać 17 republika sowiecka (komuniści byli gotowi oddać Poznańskie i Górny Śląsk Niemcom). Nie dziwmy się więc, że po 1989 r. pomniki i ulice żelaznego Feliksa zniknęły z polskiego krajobrazu. Można o nim powiedzieć, że był prawdziwym komunistą pochodzenia polskiego(albo zbrodniarzem komunistycznym) a nie prawdziwym Polakiem.
.

wtorek, 29 listopada 2011

Wybuch powstania listopadowego - 29 listopada 1830 r.

Marcin Zaleski, Wzięcie Arsenału, 1831 r.
W warszawskiej Szkole Podchorążych zawiązało się sprzysiężenie pod dowództwem podporucznika Piotra Wysockiego przeciwko wielkiemu księciu Konstantemu, który był bratem cesarza Rosji i króla Polski Mikołaja I. Był on powszechnie znienawidzony za stworzenie systemu tajnej policji i donosicielstwa, a także za publiczne poniżanie polskich oficerów. Bunt wybuchł nocą z 29 na 30 listopada 1830. Grupa 24 spiskowców, złożona głównie z młodych inteligentów opanowała Belweder – rezydencję wielkiego księcia. Jednakże Konstanty zdołał się przed napastnikami ukryć. Powstańcy tylko dzięki pomocy 15 000 pospólstwa i plebsu warszawskiego zdobyli wówczas Arsenał zwerbowanych okrzykami: Moskale mordują naszych. Rozstrzelali sześciu przeciwnych powstaniu generałów i jednego pułkownika, bowiem nie przyjęli propozycji pokierowania powstaniem. Następnego dnia, wraz z uzbrojoną ludnością cywilną, opanowali stolicę. W ten sposób spisek wojskowy przekształcił się w powstanie. Wielki książę Konstanty z częścią wiernych mu generałów i wojsk wycofał się z Warszawy do koszar na Wierzbnie, nie podejmując działań przeciwko powstańcom. Tak wybuchło powstanie listopadowe...

poniedziałek, 28 listopada 2011

Napoleon Orda - "fotograf" Rzeczpospolitej

Dziś parę słów o człowieku niezwykłym, który jest autorem ponad tysiąca akwarel i rysunków przedstawiających zabytkowe miejsca na ziemiach polskich, stworzonych w latach 1872-1880, które są często jedynym źródłem dokumentującym wygląd setek rezydencji i innych budowli. O Napoleonie Mateuszu Tadeuszu Ordzie. Pochodził ze średniozamożnej rodziny szlacheckiej, syn Michała i Józefy z Butrymowiczów. Urodził się 11 lutego 1807 w Worocewiczach. Imię Napoleon otrzymał na cześć cesarza Francuzów Napoleona Bonaparte.
Studiował matematykę na Uniwersytecie Wileńskim. Studiów nie ukończył z powodu aresztowania za działalność w nielegalnej organizacji studenckiej. Przez ponad rok był więziony. Za udział w powstaniu listopadowym został odznaczony Złotem Krzyżem Virtuti Militari (za bitwę pod Kockiem) i awansowany do stopnia kapitana.
W 1833 roku zmuszony do emigracji zamieszkał w Paryżu, gdzie dotarł pieszo po upadku powstania. Na emigracji zaprzyjaźnił się z Fryderykiem Chopinem. U niego oraz u Franciszka Liszta pobierał nauki gry na fortepianie i kompozycji. Komponował później, pozostając pod wyraźnym wpływem mistrza, dość konwencjonalne utwory muzyczne. W 1833 roku rozpoczął również naukę rysunku u pejzażysty Pierre’a Girarda. Odbywał liczne podróże, podczas których malował i rysował weduty (pejzaże architektoniczne) miast i innych obiektów architektonicznych zachodniej, południowej Europy i północnej Afryki.
Brał aktywny udział w życiu Wielkiej Emigracji . Od 1839 roku był członkiem Towarzystwa Historyczno-Literackiego, a od 1848 roku również Komitetu Emigracji Polskiej.
Napoleon Orda, Zamek w Podhorcach, k. Lwowa
Gdy w 1856 roku car Aleksander II ogłosił amnestię dla powstańców, Orda wrócił do rodzinnych Worocewicz. Jego pasją stało się rysowanie polskich Kresów.
W 1872 roku zaczął realizować dzieło swego życia. Podczas corocznych, odbywanych w lecie podróży, systematycznie utrwalał zabytkowe miejsca. W latach 1872–1874 Wołynia, Podola i Ukrainy. W latach 1875–1877 Litwy, Żmudzi, Inflant i Białorusi. W latach 1878–1879 rysował zabytki Galicji, Poznańskiego, Prus Królewskich. W 1880 roku sportretował tereny Królestwa Polskiego. Orda sygnował i opisywał swoje prace na rysunkach.
Siedemdziesięcioletni artysta, ogarnięty pasją stworzenia wizualnej dokumentacji polskich zabytków architektonicznych, przemierzał kraj rzemiennym dyszlem, bryczką, wozem, a często na własnych nogach, aby uchronić dla potomnych przed niszczycielskim działaniem czasu świat stanowiący ważną część dziedzictwa kulturowego Polaków. Wykształcił swój rozpoznawalny styl, oddający charakter polskich krajobrazów.
Za jego życia ukazało się osiem serii rysunków i akwarel w ramach albumu zatytułowanego Album widoków historycznych Polski poświęcony Rodakom. Zawierały one 260 litografowanych rysunków i akwarel spośród ponad tysiąca wykonanych przez autora. Reprinty jego albumów można zakupić na stronie:
Ciężko chory zmarł 26 kwietnia 1883 roku w Warszawie. Napoleon Orda został pochowany w Janowie koło Kobrynia. Duża część jego prac przechowywana jest w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie i Krakowie.
Reprinty albumów Napoleona Ordy
http://www.upominki.istore.pl/

środa, 16 listopada 2011

"Piekarski" zamach stanu

Anonim, Próba zamachu na króla Zygmunta III Wazę przez Michała Piekarskiego w 1620, 1699
15 listopada 1620 r. w Warszawie niezrównoważony psychicznie szlachcic Michał Piekarski usiłował dokonać zamachu na króla Zygmunta III Wazęę przed kolegiatą św. Jana na ulicy Świętojańskiej. 23 -letni szlachcic, wyznawca kalwinizmu, na wieść o zamordowaniu króla Francji Henryka IV postanowił zabić ultrakatolickiego Zygmunta III.
Zamachowiec zadał dwa ciosy czekanem, raniąc króla w plecy i powodując powierzchowne zadrapania prawej części twarzy. Został powstrzymany przez nieliczną świtę królewską. Szczególnie zasłużyli się marszałek nadworny koronny Łukasz Opaliński, który osłonił króla własnym ciałem, oraz królewicz Władysław, który ciął Piekarskiego szablą w głowę.
Śledztwo z wykorzystaniem tortur w celu ujawnienia ewentualnych wspólników nie wyjaśniło przyczyny zamachu. Zeznania zamachowca stały się źródłem powiedzenia pleść jak Piekarski na mękach oznaczającego gadać bzdury, mówić od rzeczy. Jedną z poszlak było wcześniejsze pozbawienie Piekarskiego praw do zarządzania swoim majątkiem i ustanowienie na nim sądowej kurateli jako niepoczytalnego, za co chciał zemścić się na królu. Wieść o zamachu wywołała wielkie oburzenie wśród szlachty, która szczyciła się brakiem w historii Polski królobójców. Wobec pogłosek, że mógł to być zamach tatarski, król kilkakrotnie musiał pokazać się publicznie aby uspokoić sytuację.
Michał Piekarski został osądzony przez sąd sejmowy (właściwy dla sądzenia obrazy majestatu) i stracony publicznie w Warszawie. Miejscem straceń było wówczas tzw. Piekiełko, które znajdowało się u wylotu ulicy Piekarskiej na Podwale, w międzymurzu. Na szafocie rozpoczęto od publicznych tortur, gdzie m.in. obcięto mu dłoń (gdyż ośmielił się ją podnieść na króla), a następnie zgodnie z sentencją wyroku: czterema końmi ciało na cztery części roztargane, a obrzydłe trupa ćwierci na proch na stosie drzew spalone zostaną. Na koniec proch, w działo nabity, wystrzał po powietrzu rozproszy.
Zamach przyczynił się do wzmocnienia bezpieczeństwa króla poprzez wybudowanie ganku łączącego prezbiterium kościoła św. Jana z Zamkiem Królewskim, na rogu Kanonii i Dziekanii.

niedziela, 13 listopada 2011

11 listopada pod Chocimem (1673 r.)

Andrzej Stech, Jan III Sobieski pod Chocimem 1673 r.
11 listopada to dzień odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 r., ale i wiktorii chocimskiej. Wojska koronne i litewskie pod dowództwem hetmana Jana Sobieskiego odniosły zwycięstwo nad wojskami tureckimi pod wodzą Husejna Paszy. Wojska tureckie w liczbie ok. 35 tys. było umocnionych w dawnym – z czasów I bitwy chocimskiej z 1621 roku – obozie polskim. Dzięki błyskawicznemu szturmowi wojska polskie zdobyły obóz ze 120 działami i rozbiły pierwszą armię osmańską. Chocimska wiktoria pozwoliła Sobieskiemu rok później wygrać elekcję i zasiąść na tronie Polski.


Wojska polskie, liczące około 30 tysięcy żołnierzy, obległy twierdzę chocimską w pierwszych dniach listopada 1673 roku. Twierdza posiadała naturalne walory obronne, gdyż położona była w zakolu Dniestru. Od strony lądu zabezpieczona była wałami ziemnymi i licznymi szańcami obronnymi zbudowanymi w miejscu dawnego obozu polskiego sprzed pół wieku. 11 listopada Sobieski uderzył na Turków zmęczonych pogodą (polski wódz wykorzystał fakt, że była mroźna pogoda a Turcy nie byli do takiego klimatu przystosowani i przygotowani) i bezsennością.
Po całonocnym markowaniu ataku przez oblegających, w śnieżnej zadymce, przy silnym wietrze i morderczym dla Turków zimnie, o brzasku Sobieski osobiście poprowadził swe wojska do szturmu na obóz turecki. Po salwie armatniej piechota i spieszeni dragoni wdarli się na wały, spychając nieprzyjaciela i wyrównując teren dla kawalerii. Po czym przez wyłomy w wałach i szańcach runęła husaria hetmana Jabłonowskiego. Turcy odpowiedzieli kontratakiem kawalerii, lecz ci nie wytrzymali brawurowej szarży husarii i wkrótce walki rozgorzały wewnątrz twierdzy i obozu tureckiego, wśród gęstwy namiotów. Wobec paniki, jaka opanowała oddziały tureckie, Husejn Pasza zarządził ewakuację na drugi brzeg Dniestru. Lecz jedyny w Chocimiu most został uszkodzony ogniem polskiej artylerii i załamał się pod ciężarem uciekających. Tylko kilku tysiącom Turków spośród całej, 35-tysięcznej armii udało się przedostać do Kamieńca Podolskiego.
Reszta wojsk tureckich poległa, bądź dostała się do niewoli. Straty Polaków były znacznie mniejsze, zdobyto silnie umocnioną twierdzę z wielkimi zapasami żywności i zaopatrzenia wojennego.
Bitwa chocimska zakończyła się pełnym zwycięstwem Rzeczpospolitej, nie przyniosło ono jednak przełomu w wojnie i nie doprowadziło do odzyskania Kamieńca Podolskiego. Natomiast wzrósł niepomiernie prestiż Rzeczypospolitej w Europie, a zwłaszcza respekt dla hetmana Jana Sobieskiego u Turków, którzy odtąd zwali Sobieskiego "Lwem Chocimskim".

piątek, 4 listopada 2011

Rzeź Pragi

drzeworyt według J. Kossaka, XIX w.
Mickiewiczowski Jankiel opowiedział także tę historię ludobójstwa:
I wnet pękła ze świstem struna złowróżąca;
Muzyk bieży do prymów, urywa takt, zmąca,
Porzuca prymy, bieży z drążkami do basów.
Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów,
Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały,
Jęk dzieci, płacze matek. Tak mistrz doskonały
Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały,
Przypominając sobie ze łzami boleści
Rzeź Pragi, którą znały z pieśni i z powieści.
Głównodowodzący rosyjską armią Suworow tak opisał szturm i rzeź Pragi w raporcie do carycy Katarzyny:
Po przezwyciężeniu wszystkich trudności i przełamaniu zaciekłej obrony nieprzyjaciela nasze wojska, przełamawszy trzy linie umocnień, wdarły się na Pragę. Straszny był przelew krwi, place zasłane były trupami, ostatnia i najstraszniejsza rzeź dokonała się na brzegu Wisły w oczach ludu warszawskiego. Na ten straszny widok zadrżeli Polacy. [...] Po świście pocisków i łoskocie bomb rozległ się jęk i lament z wszystkich stron miasta. Uderzono w dzwon na trwogę. Ten dźwięk ponury, zlewając się z lamentem płaczących, napełniał powietrze przenikliwy jękiem. Na Pradze ulice i place zasłane były ciałami zabitych, krew lała się strumieniem, zaczerwienione wody Wisły niosły ciała tych, którzy szukając ratunku utonęli w jej nurtach. Widząc swa straszną hańbę zadrżała wiarołomna stolica.

czwartek, 3 listopada 2011

Obrona i rzeź Pragi - 4 listopada 1794 roku

Rzeź Pragi, Aleksander Orłowski, 1810
Dziś o ostatniej bitwie Rzeczypospolitej Obojga Narodów - o obronie Pragi. Przegrana bitwa położyła kres trwającej od marca insurekcji kościuszkowskiej i była ostatnią bitwą stoczoną przez wojsko RON-u. Podczas insurekcji kościuszkowskiej. O świcie (5 rano), 4 listopada 1794, Rosjanie uformowani w siedem kolumn rozpoczęli niespodziewany szturm na sypkie szańce Pragi, kierując główny impet uderzenia na północną część umocnień, bronioną przez oddziały dowodzone przez gen. Jakuba Jasińskiego. Po krótkotrwałej, zaciętej walce Rosjanie przerwali umocnienia i rozpoczęli marsz w kierunku mostu wiodącego do Warszawy. W reducie zwanej "Zwierzyniec" bronił się i poległ gen. Jasiński. Cała walka, pomimo zaciekłego oporu, trwała zaledwie 4 godziny. Lekko raniony w rękę już na początku bitwy Zajączek, który przedwcześnie wycofał się na lewy brzeg Wisły, zniszczył most. W bitwie zginęło 6000 żołnierzy, generał Paweł Jerzy Grabowski oraz broniący do końca swej reduty na lewym skrzydle generał Jasiński.
Po przełamaniu oporu obrońców, Rosjanie dokonali masakry ludności cywilnej Pragi. W wyniku kilkugodzinnej fali mordów życie straciło około 20 tysięcy ludzi. Ten akt sterroryzował lewobrzeżną stronę Warszawy i skłonił stolicę do kapitulacji. Wojska powstańcze wycofały się na południe i 5 listopada całe miasto zostało zajęte przez Rosjan. Ówczesny ambasador brytyjski w Warszawie określił mord na cywilach jako ohydne, niepotrzebne barbarzyństwo. Dla uczczenia zwycięstwa cesarzowa Katarzyna II ustanowiła odznaczenie Krzyż za Zdobycie Pragi.
Rosyjscy historycy obciążają odpowiedzialnością za rzeź Kozaków, Suworow miał nakazać zniszczenie mostów, aby uchronić lewobrzeżną Warszawę. Jednak rosyjski oficer służący w armii Suworowa w czasie rzezi Pragi zaznacza, że przyczyną wydania rozkazu zniszczenia mostów była chęć uniknięcia kontrataku wojsk polskich z lewowobrzeżnej Warszawy na całkowicie pijane pułki rosyjskie. Jednocześnie wg relacji świadków Suworow nie tylko nie podjął działań zapobiegających rzezi, nie ukarał sprawców, ale odniósł spore korzyści z przeprowadzonej masakry, gdy polecił później odtworzenie wąskiej kładki i wpuszczanie z prawobrzeżnej Warszawy rodzin pomordowanych, co zapoczątkowało psychozę strachu wśród cywilnej ludności miasta i przyśpieszyło kapitulację.

poniedziałek, 31 października 2011

Nie pękajcie chłopcy!!!

Leopold Löffler, Anna Dorota Chrzanowska na zamku w Trembowli
Dziś wpis o dzielnej niewieście. Akcja toczy się podczas wojny polsko-tureckiej 1672-76. Anna Dorota Chrzanowska z domu de Frezen, ponoć Niemka z pochodzenia, była żoną kapitana Jana Samuela Chrzanowskiego, dowódca obrony zamku w Trembowli. Załoga zamku składała się z 80 żołnierzy piechoty oraz z niewielkiej liczby szlachty wraz z ok. 200 chłopami i mieszczanami z miasteczka i okolicy. Wcześniej w zamku stacjonowała załoga dragonów, jednak wypędzono ją, ponieważ mieszczanie nie gwarantowali wykarmienia jej w razie oblężenia.Wojska tureckie w sile około 10 tysięcy od 20 września 1675 roku oblegają zamek trembolewski. Szlachta nosiła się z zamiarem poddania twierdzy, Chrzanowska uprzedziła o tym męża, co zapobiegło kapitulacji Trembowli. Gdy sam komendant stracił wiarę w sens dalszej obrony, miała zagrozić, że w takim wypadku siebie i jego zabije. Według innych przekazów groziła podpaleniem prochów i wysadzeniem miasta. Podobno sama poprowadziła wycieczkę (zbrojny wypad) obrońców na szańce tureckie. Zatem załoga, zagrzewana przez żonę komendanta, stawiła Turkom zacięty opór i odparła wszystkie szturmy armii tureckiej. W tym czasie Jan III Sobieski Jan III koncentrował siły pod Lwowem. Wobec wiszącej nad armią turecką groźby odsiecz Ibrahim Szyszman 11 października zwinął oblężenie i wycofał się za Dniestr.

czwartek, 11 sierpnia 2011

sierpień 1772 - Jasna Góra w rękach Moskali

Józef Chełmoński, Kazimierz Pułaski pod Jasną Górą
W sierpniu w Polsce wielu pielgrzymów podąża na Jasną Górę. Niewielu wie, że w sierpniu 1772 roku panoszyli się tam Moskale. Otóż w okresie od 10 września 1770 do 18 sierpnia 1772 konfederaci barscy skutecznie bronili klasztoru na Jasnej Górze przed wojskami rosyjskimi (do maja 1772 pod wodzą Kazimierza Pułaskiego). Jednak gdy w sierpniu 1772 roku konfederacja upadła, król Staś August Poniatowski (kochanek carycy Katarzyny) ogłosił kapitulację Jasnej Góry i oddał ją w ręce Rosjan.

wtorek, 19 lipca 2011

Szwedzkie wakacje

H. Pilatti, Szwedzi w Polsce
19 lipca 1655 roku Szwedzi postanowili wyjechać na wczasy na drugą stronę jeziora Bałtyckiego. A jak przyjechali to tak im się w Polsce spodobało, że przez 5 lat nie chcieli wracać do domu. Odwiedzili większość miast i miasteczek, jedynie kilka miejscowości m. in. Zamość skutecznie odmówiła i nie pozwoliła im skosztować gratisowego jadła i napitku. Podobnie i zakonnicy z Jasnej Góry nie chcieli heretyków przyjmować w centrum pielgrzymkowym, stąd i Szwedzi zaczęli się ostro dobijać do bramy klasztornej nawet i kulami armatnimi. Nieskutecznie, paulini wyczuli, że u szwedzkiego żołdaka mało kultu do Najświętszej Panienki, ale więcej pociągu do skarbca. Polscy hetmani i szlachcice zdenerwowali się takowym zachowaniem szwedzkich gości i stopniowo wypraszali ich z gościnnego Polskiego kraju. W Oliwie podpisali umowę zrywającą darmowe turnusy dla szwedzkich kawalerów.

piątek, 15 lipca 2011

Bitwa pod Grunwaldem - 15 lipca 1410

Znamy dobrze obraz Jana Matejki ukazujący najbardziej znaną bitwę w historii Polski. A dziś obraz z 1910 roku autorstwa Tadeusza Popiela i Zygmunta Rozwadowskiego, uczniów wielkiego Matejki.
 
Dzieło to, nawiązujące do cenionych panoram, wykazywało pewne podobieństwa do wcześniejszego o ponad 30 lat słynnego obrazu ich nauczyciela. Różni je przede wszystkim sposób ustawienia walczących wojsk. O ile u Matejki oglądający jest niejako atakowany przez pędzących wprost na niego konnych rycerzy, to Popiel i Rozwadowski ustawili widza obok zasadniczego pola bitwy. Wojska polsko-litewskie, dowodzone przez stojącego na zalesionym wzgórzu Jagiełłę, nacierają od lewej strony kadru.
 
U stóp monarchy leży martwy rycerz Dypold Köckeritz z Miśni, który usiłował wyzwać króla na pojedynek. U Matejki król także jest ustawiony na podobnym wzgórku, lecz po przeciwnej stronie.
 
Śmiertelny pojedynek wielkiego mistrza nasi artyści umieszczają z prawej strony dzieła, eksponując go ponad miarę. Ujmując rzecz ściśle nie jest to pojedynek, bowiem wielki mistrz (tak jak i u Matejki otoczony rozwianym płaszczem zakonnym), jest atakowany jednocześnie przez jednego z polskich rycerzy (niektórzy badacze sądzą, że jest to Zawisza Czarny) i chłopskich piechurów. Jeden z nich wzorem wizji matejkowskiej usiłuje ściągnąć Krzyżaka z konia.
 
Novum w obrazie Popiela i Rozwadowskiego to umieszczona na pierwszym planie scena z jeńcami krzyżackimi i zdobytymi chorągwiami. Wśród ukazanych tu godeł najbardziej wyeksponowane są jednak te, które odgrywają także ważną rolę na obrazie Matejki: wielkiego mistrza, komturstwa i zamku w Gdańsku, miasta Braniewa, miasta Pieniężna, inflancka (ze św. Maurycym, zdobyta w 1431 r. w bitwie pod wsią Dąbki koło Nakła !), św. Jerzego i miasta Brunszwiku. Polskim rycerzom towarzyszą m.in. chorągiew mała, wielka ziemi krakowskiej i trzecia nadworna.
Malowany w pośpiechu "Grunwald" nie zadowalał Popiela. Jak sam wspominał - "nie wypadło jak miało". Mimo tej samooceny stwierdzić należy, że wykonane przez tego artystę partie pejzażu budzą uznanie. Pole bitwy utrzymane jest w kolorystyce późnego lata, z niebem pokrytym skłębionymi chmurami, z kępami sosen, oświetlonych zachodzącym słońcem. W tle widoczne są także dęby, z których okoliczni wieśniacy obserwowali zmagania wojsk. Nadmienić też należy, że Rozwadowski i Popiel sportretowali się na obrazie pod postaciami dwóch jeńców krzyżackich.

niedziela, 3 lipca 2011

Bitwa pod Sadową - 3 lipca 1866 r.

Georg Bleibtreu, Schlacht von Königgrätz
3 lipca 1866 r. została stoczona bitwa pomiędzy Prusami a Austrią podczas wojny siedmiotygodniowej, toczonej o hegemonię nad Związkiem Niemieckim. Bitwa przegrana przez Austriaków na polach Sadowy ukazał wagę nowoczesnej technologii wojskowej. Pruskie wojsko posiadało nowoczesne karabiny Dreuse. Dzięki tej broni żołnierz pruski mógł oddać cztery strzały w czasie, kiedy austriacki tylko jeden. Przy tym Prusak mógł załadować swój karabin leżąc, podczas gdy Austriak mający broń ładowaną od przodu przez lufę musiał wstać lub uklęknąć, stając się sam łatwym celem. Duża część żołnierzy walczących w bitwie po obu stronach była narodowości polskiej. Norwid tak pisał w liście do Józefa B. Zaleskiego napisał: "Pod Sadową głównie wygrali Polacy (hułany poznańskie), bijąc się i mordując z Polakami (hułany galicyjskie)."

piątek, 1 lipca 2011

Unia Lubelska - 1 lipca 1569 r.

Jan Matejko, Unia Lubeska, 1869
1 lipca 1569 roku zawarto na Sejmie w Lublinie unie pomiędzy Królestwem Polskim a Wielkim Księstwem Litewskim. Unia miała charakter realny, w jej wyniku powstała Rzeczpospostolita Obojga Narodów. Oba narody miały wspólnego monarchę, herb, sejm, walutę, politykę zagraniczną i obronną, natomiast odrębne pozostały urzędy, wojsko, skarb i sądownictwo.